Pobierz odtwarzacz Flash, aby zobaczyć ten pokaz slajdów.

pierwsze dni życia Zuzi

Zuzia nie miała łatwego startu w życiu. Już od pierwszych chwil musiała o nie walczyć z całych sił. Gdy ją pierwszy raz zobaczyłam, to leżała w inkubatorze podłączona do mnóstwa rurek. Respirator, pompa z kroplówką odżywczą, inna z antybiotykiem, wężyk od pulsometru… było trochę tego. Przez pierwsze doby nikt nie dawał nam gwarancji czy Zuzia będzie żyła.

Leżała taka bezbronna, miała cieniutką skórkę, ciągle zamknięte oczka, które pierwszy raz otworzyła w 13-tej dobie, a ja mogłam na nią tylko patrzeć przez szybki inkubatora.

Już w 14-tej dobie Zuzia miała swój pierwszy zabieg (zamknięcie przetrwałego przewodu Botalla).

Mijał dzień za dniem w szpitalu, każdego dnia liczyliśmy gramy, które przybywały, cieszyliśmy się z każdego mililitra pokarmu i sprawdzaliśmy czy ciągle oddycha przez respirator czy już może samodzielnie. W 44-tej dobie udało się, Zuzia oddycha bez respiratora :) . Potem było już coraz lepiej. Po raz pierwszy mogłam przytulić swoją córeczkę, mogłam podejmować pierwsze próby karmienia z butelki (pierwsze porcje miały ok. 45ml), pierwszy raz przewijałam itp.

Niestety, w 73-tej dobie dowiedzieliśmy się o retinopatii wcześniaczej (III st.), czyli o nieprawidłowym narastaniu naczyń krwionośnych w obrębie siatkówki, co może doprowadzić do odklejenia się siatkówki. Potrzebny był drugi zabieg w krótkim życiu Zuzi, laseroterapia, dzięki której retinopatia się wycofała. Po tym zabiegu przyplątała się jakaś wstrętna infekcja, przez którą wystąpiły bezdechy i Zuzia musiała być na dwa dni podłączona z powrotem do respiratora.

Zuzia po urodzeniu miała jeszcze krwawienia śródczaszkowe IV st., które dzięki podawanym lekom ustąpiły, jednak pozostawiły po sobie wodogłowie, początkowo nieaktywne.

Po 99 dniach zmagań, 24.01.2006r., Zuzia wreszcie zawitała w domu, mogła się w końcu wyspać we własnym łóżeczku. Ważyła wówczas 2900g :)

narodziny

Po pięciotygodniowym pobycie w szpitalu Centrum Zdrowia Matki Polki, na oddziale położniczym, w nocy 17/18 października 2005r., przyszły pierwsze skurcze porodowe. Niestety ciąża “mała”, bo 25/26 tydzień, więc skurcze nie były widoczne dla monitora, lekarz dyżurny nie dostrzegał akcji porodowej. Czekałam do 8 rano, aż przyszedł ordynator oddziału i stwierdził, że czas już rodzić… siłami natury… dla tak wczesnej ciąży niestety…

zuzia19-10.jpg18. października 2005r o godz. 9:15 przyszła na świat Zuzia. Ważyła 700g, mierzyła 35cm i dostała 3Apg. Niestety nie oddychała samodzielnie, więc niemal natychmiast została przewieziona na oddział neonatologii i podłączona do respiratora.

Tak wyglądał początek nowego życia…

start

Z początkiem maja 2009 powstał projekt o nazwie “Pomagamy Zuzi“. Uczestniczy w nim najbliższa rodzina. Naszym założeniem jest przybliżyć Wam historię Zuzi począwszy od dnia narodzin po dzień dzisiejszy. Chcemy opowiadać Wam o chwilach trudnych jak i o tych bardziej wesołych. Chcemy pokazać, że jeśli tylko się czegoś bardzo pragnie, jeśli robimy wszystko co w naszej mocy.. uda się. Trzeba po prostu w to wierzyć z całych sił!

Ponieważ Zuzia urodziła się już ponad 3 lat temu, najbliższych kilka notek będzie poświęconych ważniejszym wydarzeniom z lat ubiegłych, aż do dnia teraźniejszego.

Zapraszamy.